niedziela, 11 stycznia 2015

Pierwsze koty za płoty...skrzynka marzeń

Wymyśliłam sobie że zrobię "kuferek marzeń" jako prezent. A co przecież to nic trudnego...
Owszem trudne jest!!
Nie przypuszczałam że tyle będę się bawiła z jakąś niewielką skrzynką. Do tego nie mam opanowanych technik malowania :) I nie znałam konsekwencji użycia nieodpowiednich farb....lakieru itp. 
Ale i tak ze skrzynki jestem zadowolona. 
Ale za nim się zabrałam do malowania, to zasięgnęłam opinii u mistrza w tej dziedzinie tu Bardzo dziękuję kochana za wskazówki :)





Moje uwagi: do lakierowania nie używany wydrukowanych tekstów z atramentówki i nie używamy plakatówek. Chciałam sobie ułatwić pracę ....ale tylko pogorszyłam sprawę :(

A na koniec Patusia dodała coś od siebie :) takie tam życzenia dla kolegi z przedszkola.



Gdyby ktoś pytał to jest królik dla Franka :)

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli.

5 komentarzy:

  1. I okazuje się, że nie taki diabeł straszny :) Świetnie wyszło!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniała jest ta skrzynia:)
    Super Ci wyszła:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna, pomieści wiele dziecięcych tajemnic

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie miłych słów i zapraszam ponownie :)

Pozdrawiam